środa, 16 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 1



DOBRA. DŁUGO MI ZESZŁO XD
Ale jest, cieszmy się i radujmy.


ROZDZIAŁ 1

Południe 
Opuszczony dom, gdzie The GazettE przeprowadza swoje próby.

Yutaka Tanabe (Kai)

- Dobra, panienki! Zbierać dupy i próba! - krzyknąłem na cały pokój, ale chyba nikt nie raczył mnie słuchać. W końcu jednak - Bogu dzięki - zacne cztery litery ruszył Shiroyama, no a jak on się rusza, to wszyscy za nim. Jeszcze zerknięcie na skład i tak.. problemy, problemy.
- Gdzie Takanori? Do jasnej cholery, on się kiedyś nie spóźni?! - warknąłem już szczerze rozdrażniony całą sytuacją. Nie dość, że Kouyou z pół godziny stroił swoją gitarę, to jeszcze Akira od rana narzekał na te nowe wzmacniacze.
- Nie odbiera telefonu, Kai. Też nie mam pojęcia, co się z nim stało... - wymruczał Aoi, tym swoim cichym głosem. Przez chwilę aż się zastanowiłem. Matsumoto bez telefonu jest jak bez ręki, więc chyba naprawdę stało się coś poważniejszego. Chociaż znając jego zapędy - upił się i leży w jakimś rowie. Będziemy się o to martwić później.
- Puśćcie z playbacku! - odparłem po chwili. Próba bez "żywego" wokalu jest nadzwyczaj trudna, ale jakoś sobie trzeba radzić. Muszę w końcu sprawdzić, czy w dobie wściekania się co pięć minut umiem jeszcze wyczuć ten rytm.
- Red. Na rozgrzewkę. - ogłosiłem, a zaraz w całej sali rozbrzmiał miły dla mych uszu brzdęk basu. Po chwili i ja wkroczyłem, uderzając niemal odruchowo w tom-tomy, werbel i inne części kochanej perkusji.


Trzy godziny później


- Kończymy! - wrzasnąłem zaraz, a głos rozszedł się, aż miło, po całym pomieszczeniu. Podążając za nim wszystkie te elektroniczne cuda uciszyły się, a rozszalałe struny zostały stłumione. Odetchnąłem, rozkoszując się wręcz przesycającą ciszą, której zaznać nie mogłem od ponad trzech godzin. Wyszedłem w końcu ze swej "barykady", jak to zwykłem nazywać swą perkusję, i rozprostowałem nogi. Yuu, Takashima i Akira poodkładali zaś te swoje brzęczące zabawki. Oczywiście jakiś nieogarnięty człowiek, mający nam pomagać przy tych technicznych nowinkach, musiał zbyt blisko podejść z mikrofonem do głośnika. Zaowocowało to strasznym piskiem. Choć zdążyłem się już przez te lata przyzwyczaić... Lecz przynajmniej wtedy dawało radę wyżyć się nieco na nieszczęsnym Rukim. Dziś jednak się opanowałem. Myślą przewodnią było to, że facet z obsługi jest z nami góra tydzień. Lepiej nie straszyć aż nazbyt świeżego mięsa.Od razu ruszyłem do sąsiedniego pokoju. Odruchowo sięgnąłem do telefonu. No oczywiście - zero wiadomości i znaku życia od tego smarkatego metr sześćdziesiąt pseudo wokalisty. Westchnąłem ledwie słyszalnie i dobrałem się do świeżej butelki krystalicznej wody. Znaczy, czy ona taka była, to bym się sprzeczał. Była jednak najmilszą rzeczą, jaka do tej pory mnie spotkała.. A raczej moje zaschnięte gardło. Oczywiście tą heroiczną chwilę musiał mi przerwać Suzuki, wpierdzielając się do przebieralni z paskudnym łomotem tych swoich bucików. Rozdrażniony do granic możliwości, zdołałem wydusić z siebie tylko ciche warknięcie.
- Czego.. chcesz?
- Masz wodę! Daj łyka! Uruha z Aoicem przejęli całą lodówkę w sali...
W myślach zaczynałem już odmawiać krótką modlitwę. Do Boga. O cierpliwość.
- Znaj łaskę pana... - wymruczałem, wznosząc oczy do góry. Ręką zaś wskazałem mini lodówkę na stole. Reita niczym dziecko, w podskokach dotarł do niej i z wielką łapczywością i szałem w oczach wychylił połowę za jednym zamachem. Wpatrywałem się w niego beznamiętnym wzrokiem. No po prostu.. Z kim ja pracuję?

~

Aaa.. co ja tworzę? Mam napad na wielkiego egoistę Kaia, no przepraszam.
Wyczekujcie dalszej części. Postaram się bliżej przedstawić, co się z naszym Takanorim stało!A. No i używałam także tutaj pseudonimów i imion. Nie lubię określeń "ciemnowłosy", "starszy" i tym podobnych.. Musicie więc przeboleć powtórzenia!

No i cholernie długo się męczyłam z HTML'em tego posta. Wybaczcie więc, jak gdzieś któryś dialog nie przeskoczył albo co.
Amen.

2 komentarze:

  1. Jak zawsze cudownie, gwiazdo ty moja.
    Ale pamiętaj - nie wolno przerywać mi anime! To się zazwyczaj źle kończy >D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... powiem że nie jest źle, wszystko trzyma się kupy i dość miło się czyta, w ogólnej punktacji dałbym ci 9/10 i oby tak dalej. :D

    OdpowiedzUsuń